Bycie w lesie

Wielu z nas doświadczyło bycia w lesie. Część osób zapewne zwróciła też uwagę na to, że po pobycie w lesie czują się inaczej, lepiej – są bardziej zrelaksowani, wypoczęci, czują się lepiej zarówno na poziomie fizycznym, jak i psychicznym. Las zdecydowanie ma działanie dobroczynne. Zastanawialiście się kiedyś z czego to wynika? Dlaczego czujemy różnice po czasie spędzonym w lesie? A często także jeszcze przez kilka kolejnych dni po tym?

W Japonii lekarze i naukowcy już dawno zauważyli, że las ma pozytywny wpływ na organizm człowieka i zaczęli tą kwestię badać. U nas rzetelne informacje na temat działania lasu na zdrowie zaczęły pojawiać się stosunkowo niedawno, zaledwie kilka lat temu. Pojawia się coraz więcej publikacji na temat relacji las-człowiek, czy na temat kąpieli leśnych w Japonii zwanych shirin-yoku. Rok temu sama pochłonęłam kolejną książkę na ten temat, wtedy była to nowość na rynku „Kąpiele leśne. Jak czerpać zdrowie z natury” M. Amos Clifford, którą skądinąd polecam. Pamiętam, że wtedy pomyślałam, iż kiedyś połączę swoje psychoterapeutyczne kompetencje z mocą lasu – kto wie, może kiedyś to zrealizuję i wyjdzie z tego piękne kombo 🙂 Ale do rzeczy.

W ostatnich latach można zaobserwować wzrost powrotu do natury – do korzeni, zaczynamy doceniać, to co od zawsze mamy pod ręką. Chodzimy do lasu, doświadczamy ziemi bosymi stopami, uczymy się uważności w przyrodzie. Ten powrót, to bardzo dobry kierunek, bo natura może być cudownym wsparciem w leczeniu chorób zarówno somatycznych jak i psychicznych.

Dlaczego las jest w stanie dobroczynnie wpływać na nasze zdrowie?

Na poziomie czysto fizycznym dzieje się tak za sprawą terpenów, czyli związków wydzielanych przez rośliny do powietrza leśnego.
Wchłaniamy je oddychając, a także pochłania je nasza skóra. Nasz organizm na terpeny reaguje zwiększeniem sił obronnych, podobnie jak robią to rośliny. Te związki wpływają na obniżenie poziomu hormonów stresu w organizmie (o stresie więcej tutaj).

I tak wg badań profesora Qing Li osoba, która spędzi jeden dzień w środowisku leśnym ma w swoim organizmie więcej aktywnych komórek obronnych utrzymujących się przez około tydzień, a ktoś kto spędzi w takim środowisku tydzień ma wyższy poziom aktywnych komórek nawet przez miesiąc. Zwiększona aktywność komórek obronnych oznacza, iż nasz układ immunologiczny jest silniejszy, a my jesteśmy bardziej odporni na krążące szkodliwe bakterie czy wirusy.

Z poziomu psychicznego – las jest przeciwieństwem tego co wiele osób mieszkających w dużych miastach ma na co dzień – szybkie tempo życia, wysoki poziom hałasu, ogólne przebodźcowanie.
Las jest miejscem, gdzie możemy przełączyć się na tryb odprężenia, gdzie z każdego rogu nie atakują nas bodźce wymagające bycia w trybie gotowości i mogące wywołać reakcje stresową.
Wrażenia dostarczane przez las – roślinność, szum liści, świergot ptaków, to bodźce estetyczne tworzące neurobiologiczne podstawy do odprężenia się, do relaksu. Z ewolucyjnego punktu widzenia naszym domem jest przyroda.

Kolejną istotną kwestią, którą potwierdziła w swoim badaniu Angela Meyer z Uniwersytetu Montana, jest to, że w naturze czujemy się dobrze, bo natura nie ocenia, przyjmuje człowieka takim jakim jest.
Takie efekty widoczne są najbardziej podczas odosobnień, gdzie ludzie przez kilka dni są oddaleni od cywilizacji i oczekiwań społecznych, jak w powyższym badaniu.
Dla przyrody nie jest istotne to kim jesteśmy, co robimy, czy jak wyglądamy, nie musimy zaspokajać oczekiwań, wciskać się w ciasne standardy, co samo w sobie jest doświadczeniem obniżającym napięcie, a także podnoszącym poziom samoakceptacji.

Na koniec teoretycznie najbardziej prozaiczna rzecz dziejąca się podczas przebywania w lesie, czyli skierowanie uwagi na przyrodę – drzewa, fakturę ich kory, poszycie leśne, drobne zwierzęta czy innego rodzaju docierające do nas bodźce, to wszystko powoduje, że osadzamy się w tu i teraz. Takie uważne bycie w lesie, to swoista medytacja.
Kiedy jesteśmy w lesie uważnie i angażujemy nasze postrzeganie na to co nas otacza, często nie ma już miejsca na przerabianie codziennych, często stresujących kwestii, na które w tym momencie i tak nie mamy wpływu. Odprężamy się.

Może w przyszłości będzie jakaś leśna warsztatowa propozycja, ale póki co po wakacjach zabiorę Was do lasu za pomocą Waszej wyobraźni i wtedy też wejdziecie w tryb odprężenia – szczegóły niebawem 🙂

*danych do wpisu w dużej mierze dostarczyła mi książka „Uzdrawiająca moc lasu. Lecznicza energia drzew” Clemens G. Arvay

2 komentarze

  • Irena-Hooltayewpodrozy

    Wychowałam się praktycznie w lesie.Mój Tato pracował w lesie i las jest mi bardzo bliski.
    Nie wyobrażam sobie życia bez lasu, bez dotyku drzew i bez ich szumu.
    Najbardziej lubię eukaliptusy, potem drzewa oliwne, cyprysy, brzozy i sosny.
    Obok mojego rodzinnego domu rosła ogromna lipa, lubiłam ją obejmowac,chociaż tak naprawdę mogło ją objąc kilka osób.
    Las mnie bardzo pozytywnie nastraja.
    Kontakt z przyrodą jest dla mnie bardzo ważnym aspektem życia.
    Miło było do Ciebie zajrzec-)
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *